Pomocna dłoń #1: Marek Gancarczyk – Rzecznik Prasowy MPK

wpis w: Aktualności, Blog | 0

Zapraszamy do lektury pierwszego wywiadu z cyklu “Pomocna dłoń”, w ramach którego przedstawiać będziemy osoby, instytucje oraz rozwiązania stanowiące wsparcie dla osób z niepełnosprawnościami. Bohaterem premierowego odcinka jest Marek Gancarczyk – Rzecznik Prasowy MPK.

To może od początku, jak zostaje się rzecznikiem MPK?

Przez dwa lata byłem dziennikarzem Gazety Krakowskiej i pracując w gazecie zajmowałem się tematem komunikacji miejskiej, inwestycjami i bardzo dużo pisałem o MPK, o tym co ono robi, czym się zajmuje. Ówczesny zarząd MPK, który też często był przeze mnie pytany, jako dziennikarza o różne rzeczy, poszukiwał rzecznika i właśnie zwrócił się do mnie, czy byłbym zainteresowany taką pracą. Po długim zastanowieniu się, przyjąłem tą propozycję i pracuję już na tym stanowisku 13 lat.   

Dużo stracił Pan kolegów dziennikarzy?  Wydaje mi się, że  to trochę zmiana frontu.

To prawda, że zmienia się w pewnym sensie specyfika pracy i stoi się tak jakby po drugiej stronie barykady, natomiast absolutnie nie straciłem po tym czasie kolegów. Tym bardziej, że ja bardzo sobie cenię to, że miałem możliwość pracy, jako dziennikarz i jako rzecznik  to doświadczenie wykorzystuję cały czas. A kolegów jeżeli tak, to tylko dlatego, że odchodzą z tej pracy. No dzisiaj to wszystko trochę się zmienia, gdy ja pracowałem w Gazecie Krakowskiej, to więcej ludzi kupowało gazety, pisało się więcej tekstów i ta praca wyglądała inaczej. Dzisiaj spora część moich kolegów już w Gazecie Krakowskiej nie pracuje, bo po prostu zmieniła redakcję, albo  w ogóle zrezygnowała z pracy, jako dziennikarz. Najczęściej jest tak, że dziennikarze prasowi odchodzą z pracy, jako dziennikarz i przechodzą do redakcji i portali internetowych. Ale nadal są oczywiście moimi znajomymi, kolegami  i w tym zakresie absolutnie nic się nie zmieniło. 

A pamięta Pan swój pierwszy poważny pożar, bo wiadomo informujecie Państwo o takich normalnych, codziennych sprawach, ale pewnie są sytuacje, gdzie trzeba reagować natychmiast.  

Tak, doskonale to pamiętam. To było chyba tydzień po tym, jak podjąłem pracę w MPK i zdarzył się dość groźny wypadek. Zderzenie dwóch tramwajów na ulicy Nowosądeckiej. Tam było sporo osób rannych, wtedy jeszcze, jak zacząłem pracować, to nie było takiego fajnego systemu obiegu informacji, jaki jest teraz. Obecnie dyspozytorzy powiadamiają mnie o różnego typu groźnych zdarzeniach. Oczywiście po tym wypadku mnóstwo dziennikarzy pytało mnie, już mieli telefony do rzecznika MPK,  co tam się stało, a ja niestety nic o tym nie wiedziałem, co więcej trudno mi było cokolwiek się o tym dowiedzieć. To pamiętam było niezwykle stresujące i frustrujące. No, nie była to miła przygoda, dlatego pewnie ją tak dobrze pamiętam. W związku z tym zadbałem o to, by ten system zawiadamiania oraz docierania z informacją do dziennikarzy był jak najlepszy. Dzisiaj na bieżąco otrzymuję informację dotyczącą każdego rodzaju poważniejszego zdarzenia, związanego z tramwajami, autobusami. Co więcej teraz już bardzo dobrze funkcjonują portale społecznościowe, mamy oficjalny profil MPK na Facebook-u, na Twitterze, gdzie o tym informujemy. Muszę dodać, że nasz profil na Facebook-u jest wśród polskich przewoźników najpopularniejszy,  w tej chwili mamy ponad 74 000 osób, które ten portal śledzą i go lubią.  

Możemy rozwinąć kwestie systemu komunikacji między Panem a prowadzącymi pojazdy? 

W momencie, gdy zdarzy się coś złego, każdy prowadzący ma obowiązek to zgłosić.      Oczywiście sposób, w jaki informacja dociera do mnie zależy od skali zdarzenia. Jeśli np. dojdzie do wypadku, gdzie jest dużo poszkodowanych, bądź niestety jest wypadek śmiertelny, taka informacja natychmiast do mnie dociera telefonicznie, bo tak jest najszybciej. Jest także taki system, który dotyczy kierowców. Gdy dochodzi do niebezpiecznych sytuacji, gdy pasażerowie są świadkami jakieś agresji, jakiegoś ataku, może też to się wiązać z atakiem na prowadzącego pojazd, mamy taki specjalny system. W kabinie każdego tramwaju i każdego autobusu znajduje się przycisk „napad”, tzw.czerwony przycisk, który zawiadamia dyspozytorów o jakiejś groźnej sytuacji, w taki sposób, że nawet napastnik nie zauważy tego. Ten przycisk jest w pobliżu nogi prowadzących, nie trzeba kontaktować się z główną dyspozytornią, od razu dyspozytor ruchu na ekranie komputera otrzymuje informację, powiadomienie. Widzi też w jakim tramwaju czy autobusie się to stało, aczęsto też ma podgląd z monitoringu, że coś dzieje się niedobrego, może natychmiast zareagować, wezwać służby. Oczywiście podstawowym obowiązkiem pracy dyspozytora jest reagowanie i zawiadamianie odpowiednich służb, karetki pogotowia, policji, czy straży miejskiej, a następnie zawiadamia mnie, abym mógł udzielać wyczerpujących odpowiedzi na pytania dziennikarzy.  

Zgodzi się Pan z tym, że jeszcze kilka lat temu był problem ze świadomością społeczeństwa na temat dostępności dla osób z niepełnosprawnościami?

Muszę powiedzieć z własnego doświadczenia, jak na przestrzeni lat ta świadomość bardzo się zmienia na korzyść oraz jak zmienia się nasz tabor, właśnie dla osób z ograniczoną mobilnością. Gdy zaczynałem pracę w MPK był problem nawet z wiadomością głosową. Nie było takich tramwajów, autobusów, które by mogły zapowiadać następny przystanek, nie było tablic na przystankach tramwajowych, gdzie po naciśnięciu przycisku osoba niewidoma może usłyszeć, jaki tramwaj nadjeżdża, za ile minut. Było bardzo mało taboru niskopodłogowego, pojawiały się dopiero pierwsze tramwaje niskopodłogowe. Przez te lata bardzo, ale to bardzo zmienił się tabor, wszystkie nasze autobusy są niskopodłogowe. W tej chwili ponad 60% tramwajów jest niskopodłogowych, a będzie się to bardzo radykalnie zmieniać, ponieważ mamy szansę, dzięki kontraktowi z firmą Stadler, że w najbliższym czasie do Krakowa trafi ponad 100 nowych tramwajów. 

Prawie wszystkie autobusy mają system głosowego zapowiadania przystanków, myślę, że dla osób niewidomych, słabowidzących jest to niezwykle ważne, bo te osoby jadąc nie muszą nikogo pytać, prosić o pomoc i są pewne na jakim przystanku wysiadają. Zależało mi również bardzo, aby numer i kierunek danego autobusu był czytany na zewnątrz. Bardzo sobie również cenię współpracę z osobami z niepełnosprawnościami i nie ukrywam, że jest to dla mnie bardzo cenne. Współpracuję m.in. z uczniami ze Specjalnego Ośrodka dla Niewidomych przy ulicy Tynieckiej. Uczniowie tej szkoły bardzo często byli naszymi gośćmi, odwiedzali nasze zajezdnie, słuchaliśmy ich rad, zaleceń. Zastanawialiśmy się co zrobić, by ten nasz tabor był dla nich najwygodniejszy, umożliwiał jak najlepszy, najbardziej komfortowy przejazd. Bardzo ściśle współpracujemy z pełnomocnikiem prezydenta panem Bogdanem Dąsalem, który zajmuje się właśnie osobami z niepełnosprawnościami w naszym mieście. Staramy się zrobić wszystko, aby osoby z ograniczoną mobilnością  miały zapewniony transport, mogły bezpiecznie, komfortowo podróżować. Myślę, że to co robimy odnosi skutek. Jeszcze kilkanaście lat temu bardzo rzadko zdarzało się, żeby osoby na wózkach jechały tramwajami, autobusami. Dzisiaj to jest codzienność. Te osoby wiedzą, że ten tabor jest wygodny, komfortowy, dostosowany do ich potrzeb i dlatego nie boją się z niego korzystać. 

Dodam, że ostatnio współpracowaliśmy z taką fundacją, która przy udziale naszego kierowcy i autobusu niskopodłogowego zrobiła szkolenie dla młodzieży i dzieci, by im pokazać, że nie trzeba się bać podróżowania komunikacją miejską w Krakowie. Były warsztaty, podczas których osoby na wózkach mogły sprawdzić jak poruszać się w autobusach, jak się wjeżdża i wyjeżdża z autobusu, jak się zachować podczas podróży. Podejmujemy wiele działań i mam nadzieję, że z tej drugiej strony, ze środowiska osób z niepełnosprawnościami te odczucia są podobne i tak samo pozytywne.  Zmienia się także świadomość kierowców i motorniczych, muszę powiedzieć, że otrzymujemy mnóstwo pochwał od osób, które są świadkami, jak kierowca, czy motorniczy wychodzi ze swojej kabiny, podbiega do osoby na wózku, czy do osoby niewidomej, pyta, pomaga, chce zrobić wszystko, by ta osoba mogła bezpiecznie wsiąść, bezpiecznie podróżować, a potem bezpiecznie wysiąść.  

Nie wszystkie pomysły przypadają do gustu mieszkańcom Krakowa…

Obecnie sygnały głosowe komunikacji miejskiej, które zapowiadają następny przystanek służą każdemu podróżującemu, nie tylko osobom z niepełnosprawnościami. Natomiast na początku, gdy pojawiły się pierwsze tramwaje z taką funkcją, już po kilku dniach mieliśmy wiele skarg, ponieważ było to męczące dla osób, które od kilku lat podróżowały tą samą trasą np. do pracy. Podróżni nie rozumieli, że te komunikaty są przeznaczone w szczególności dla osób z niepełnosprawnością wzrokową i zostały one wprowadzone głównie  z myślą o nich.  Pomyśleliśmy również o turystach, bo ktoś kto przyjeżdża do Krakowa po raz pierwszy i nie zna miasta, nie musi co chwilę wyglądać przez okno i sprawdzać jaka jest nazwa przystanku, po prostu słyszy to z głośnika i może bardziej komfortowo podróżować.  

Natomiast docierają do nas skargi, co prawda już w mniejszej skali dotyczące zapowiedzi głosowych na zewnątrz pojazdu. Pewna część osób mieszkających w pobliżu przystanku zwracała uwagę, że ta zapowiedź jest niepotrzebna  i należy to wyłączyć, bo tylko przeszkadza. 

My oczywiście staramy się brać pod uwagę również te uwagi i dbamy, aby jakość i głośność dźwięku była odpowiednio słyszalna przez osoby niewidome i słabowidzące, ale żeby też nie przeszkadzała mieszkańcom.  Muszę podkreślić, że absolutnie nigdy, po otrzymaniu takiej skargi, nie rozważaliśmy wycofania tych komunikatów. Komunikacja ma być dostępnaw równym stopniu dla osób, które mają problemy z mobilnością, jak i dla tych, którzy ich nie mają. 

Wróćmy do kwestii związanej z nagradzaniem kierowców.  Sam muszę przyznać, że jako osoba niewidoma spotkałem się już kilkanaście razy z sytuacją, że kierowca starał mi się pomóc, tu postęp jest zauważalny.

Rzeczywiście wśród naszej załogi zaszła ogromna zmiana. Prowadzący pojazdy coraz większą uwagę do tego przykładają, starają się coraz bardziej pomagać. Muszę przyznać, że w swojej pracy pamiętam taką sytuację sprzed wielu lat, kiedy osobie poruszającej się na wózku elektrycznym nasz kierowca odmówił wejścia do autobusu. Ta osoba zdesperowana, w wielkiej potrzebie wejścia do autobusu i przemieszczania się komunikacją miejską, zadzwoniła do gazety i cała ta sytuacja została opisana w prasie. To też był taki moment, kiedy  zdecydowałem się na spotkanie z tą osobom i poprosiłem ją, żeby następnym razem, kiedy ona lub inna osoba poruszająca się na wózku będzie miała jakikolwiek problem z wejściem do autobusu, nie zostanie do niego wpuszczona,  zadzwoniła bezpośrednio do mnie, podałem jej swój numer telefonu, a nie nagłaśniała tej sprawy w  mediach. I rzeczywiście, na początku od czasu do czasu zdarzały się takie telefony, od osób, które nie zostały wpuszczone do autobusu, kierowca nie chciał otworzyć platformy, nie chciał pomóc i nie przejmował się taką osobą. Jednak z biegiem czasu, im dłużej edukowaliśmy naszych kierowców, zwracaliśmy uwagę, jak to jest ważne by tym osobom pomagać, tym rodzaj telefonów się zmieniał. W tej chwili jest tak, że ta osoba poruszająca się na wózku dzwoni, żeby pochwalić i powiedzieć, że spotkała super kierowcę, który wybiegł z kabiny, pomógł, otworzył platformę. Ja już stwierdziłem, żeby nie dzwoniono do mnie z takimi informacjami, ponieważ obecnie jest to coś, zupełnie naturalnego. W zakresie obowiązków kierowcy, motorniczego jest napisane, że jeżeli na przystanku znajduje się osoba na wózku, to obowiązkiem każdego prowadzącego jest wysiąść, otworzyć platformę wjazdową, pomóc tej osobie wejść do tramwaju, autobusu. To samo dotyczy osób niewidomych, słabowidzących, jeżeli jest osoba, która stoi z laską, jest widoczna na przystanku  i widać, że jest to osoba potrzebująca pomocy, to kierowca, motorniczy ma obowiązek wyjść i upewnić się, czy trzeba tej osobie pomóc w profesjonalny sposób. Bo to też jest bardzo ważne, by tej osoby niewidomej nie szarpać, nie ciągnąć, tylko wystawić rękę, by ta osoba niewidoma, czy słabowidząca mogła komfortowo wsiąść do pojazdu, czując się bezpiecznie w towarzystwie motorniczego, czy też kierowcy. I oczywiście takich pozytywnych wiadomości otrzymujemy bardzo dużo, my to odnotowujemy i jeśli otrzymamy taką wiadomość, informujemy kierowcę i zostaje to wpisane do akt. W sytuacjach, kiedy zachowanie prowadzącego wykracza poza zakres obowiązków, to często wiąże się to nawet z nagrodą finansową.  Pamiętam sytuację, kiedy nasz kierowca pomagał osobie niewidomej, która gdzieś się zagubiła przy przechodzeniu przez jezdnię i przechodziła w takim miejscu, gdzie to było bardzo niebezpieczne dla niej. A dzięki reakcji naszego motorniczego udało się tej osobie pomóc bezpiecznie przejść na drugą stronę. I taka postawa została nagrodzona nie tylko pochwałą, ale także nagrodą finansową. My też staramy się bardzo doceniać zachowania naszych prowadzących, pozytywnie wzmacniać. Osobiście jestem też bardzo wdzięczny naszym pracownikom, że w swojej pracy kierują się empatią i starają się pomagać.  

Jest jakiś projekt, który chciałby Pan wdrożyć, by jeszcze bardziej pomóc osobom z niepełno sprawnościami?  Robicie Państwo ocenę konkurencji, jakie metody sprawdziły się w innych miastach, po to by poszerzyć i coraz bardziej podnosić poziom świadczonych przez Państwa usług. 

Moim marzeniem jest to, aby jak najszybciej nasze wszystkie tramwaje były niskopodłogowe, z głosowymi zapowiedziami. Mam nadzieję, że to już wkrótce stanie się rzeczywistością                 i zostanie zrealizowane, bo wtedy nasz tabor w stu procentach byłby przystosowany zarówno dla tych osób, które poruszają się na wózkach, jak i dla tych, które są niewidome                                   i słabowidzące. Natomiast my cały czas poszukujemy różnych rozwiązań. Testowaliśmy m.in. rozwiązanie związane z beaconami. Zostały one zamontowane w kilku autobusach i łączyły się z telefonem, na którym była pobrana specjalna aplikacja. Telefon powiadamiał osobę niewidomą za ile autobus przyjedzie na dany przystanek, jaki jest jego numer oraz kierunek. To coś, co jest odpowiednikiem tej głosowej komunikacji zewnętrznej, która się uaktywnia na przystanku, która informuje o numerze i kierunku jazdy, ale to dedykowane było tylko tej jednej konkretnej osobie, która miałaby telefon z aplikacją i która mogła spokojnie czekać na przystanku, aż telefon wyśle powiadomienie. Wiem, że różne rozwiązania teleinformatycznedynamicznie się rozwijają . Jeżeli środowiska skupiające osoby z ograniczoną mobilnością będą zainteresowane takimi właśnie rozwiązaniami teleinformatycznymi, które będą im służyć, to my, jako przewoźnik jesteśmy chętni i zainteresowani tym, żeby takie rozwiązania testować,  a jeśli się sprawdzą, to je wdrażać.

Rozmawiał Marcin Ryszka

_____
Projekt realizowany przy wsparciu finansowym środków PFRON będących w dyspozycji Województwa Małopolskiego.

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *