Kosz jabłek za parę oczu

wpis w: Aktualności, Blog | 0

Nie od wczoraj wiadomo, że pismo obrazkowe wraca do łask. Memy, gify, wszędobylskie fotki trzaskane telefonem, które momentami wypierają nawet formę pisaną we wszelkiego rodzaju komunikatorach. Spoiler – niniejszy tekst będzie o czymś zupełnie innym…

Idę o zakład, że większości z Was zdarzyło się na pytanie co tam?odpowiedzieć zdjęciem. Może akurat jedliście burgera i rozmówca otrzymał selfie waszej ucieszonej i upapranej sosem gęby? Może walczyliście w sklepie o ostatnią rolkę papieru i za odpowiedź posłużyła fotka pustych półek? A może nadrabialiście serialowe zaległości i posłaliście widok ekranu laptopa z BoJackiem Horsmanem na pierwszym planie? Mi zdarzyło się to trzecie. Rozmówczyni szybko wychwyciła, że na obudowie mojego komputera musi znajdować się nadgryzione jabłko i w moją stronę powędrowało kilka złośliwych, ale rzecz jasna żartobliwych uwag o burżujskim zabarwieniu.

Jak zaznaczyłem, uszczypliwości były formą wygłupów i całość dyskusji spinała się w ramach normalności. Przywiodło mi to jednak na myśl kilka wspomnień, w których druga strona była śmiertelnie poważna podczas wypowiadania poniższych słów.

Ale ci dobrzeAle masz fajniei mój osobisty numer jeden – Też chciałbym dostawać pieniądze za nic. Dwa pierwsze zdania padły po otrzymaniu sprzętu elektronicznego zakupionego w ramach dofinansowania z programu „Aktywny samorząd”, natomiast mój faworyt – jak nietrudno się domyślić – po uzyskaniu prawa do renty z tytułu niepełnosprawności. Tak, brzmi to absurdalnie, w szczególności ten wyczuwalny całkiem wyraźnie pierwiastek niezrozumiałej dla mnie zazdrości – a może poczucia niesprawiedliwości? Czemu jakiś typ kupuje sobie telefon i komputer, za który daje 10% wartości sprzętu, a ponadto dostaje od państwa jeszcze gotówkę za istnienie? To nie jest uczciwe! Pełna zgoda… To nie jest uczciwe. Doleję oliwy do ognia i dodam, że to wszystko z Twoich pieniędzy droga czytelniczko i czytelniku.

Wiecie… Z podatkami jest trochę jak z zakupem cyfrowej telewizji u jednego ze znanych operatorów. Żeby cieszyć się sportowymi emocjami, człowiek zmuszony jest do wyboru najdroższego pakietu, w skład którego wchodzi masa kanałów, których nigdy w życiu nie włączy. Co obchodzi go jakaś tam „Kaleka TV”? On chce tylko włączyć w weekend mecz, a w tygodniu obejrzeć kilka powtórek. To nie jest uczciwe, że musi płacić za coś, z czego nie korzysta. Racja, drogi abonencie, ale życzę Ci ze szczerego serca, abyś nigdy nie musiał występować w roli bohatera na antenie tego zmyślonego kanału.

Czy jest to sprawiedliwe? Moim zdaniem równie niesprawiedliwe jak to, iż gdzieś w sąsiedztwie mieszka gość, który dobrze widzi, ma sprawne obie ręce i nogi, a jedyne do czego z nich korzysta to gapienie się w telewizor, otwieranie kolejnych piw i spacer do lodówki po schłodzony zapas. Uwierzcie mi, dla osoby niepełnosprawnej możliwość skorzystania z tego rodzaju wsparcia to +100 do samodzielności. Nikt z nas nie traktuje tego jak drogą zabawkę, a odpowiednio skonfigurowane pod nasze specyficzne potrzeby narzędzie, dzięki któremu możemy studiować, możemy pracować, możemy integrować się ze społeczeństwem. Mam telefon z jabłkiem, komputer z jabłkiem, masę znajomych z dysfunkcją wzroku, którzy w swych kieszeniach noszą elektronikę desygnowaną tym owocowym logo. Mam też pewność, że oddalibyśmy to wszystko za pełną sprawność.

Loteria naturalna sprawia, iż choć każdy z nas (teoretycznie) ma takie same szanse na wylosowanie zdrowia lub jego braku, to (praktycznie) nie zdarza się, by całe społeczeństwo trafiło na to samo pole. Zawsze zetkniemy się z uprzywilejowanymi oraz upośledzonymi (to nie tyczy się jedynie kwestii zdrowotnych). Zróżnicowane i niesprawiedliwie obdarzone przez los społeczeństwo musi dbać o – szeroko rozumiane – słabsze jednostki. John Rawls ukuł termin „zasada równości”, który ogólnie rzecz ujmując, rozumieć można jako usprawiedliwione nierówne dystrybuowanie dóbr w społeczeństwie, którego celem jest likwidacja różnic. Tym właśnie moim zdaniem jest możliwość korzystania z dofinansowania do zakupu komputera, czy otrzymywana renta – próbą wyrównania szans. Czy uczciwa? Powiem w ten sposób – jeśli osoba korzystająca z tych „przywilejów” pożytkuje je na realną poprawę własnej sytuacji, to tak. Jeśli wietrzy okazję pozyskania dobrego sprzętu, na którym będzie grać, bo w sumie nie widzi aż tak źle, by nie móc skopać kilku typów w Fifa Ultimate Team, to nie.

To co teraz napiszę będzie dziwne, ale niektórzy ludzie winni obrać inny punkt widzenia na omawiane powyżej kwestie. Zamiast niezrozumiałej zazdrości powinni czuć najuczciwszą dumę. Czemu? Bo to oni są tymi uprzywilejowanymi, to oni – chcąc nie chcąc – wyciągają pomocną dłoń w stronę społeczności upośledzonej. Idę o zakład, że w każdym z nas drzemie pierwiastek szturchający co jakiś czas sumienie, aby komuś pomóc – róbcie to świadomie i z uśmiechem, że to nie Wy potrzebujecie tego wsparcia.

Koleżanko, masz piękne oczy – bierz mój komputer! Kolego, Twoje oczy nie specjalnie mi się podobają, ale są sprawne – bierz moją rentę! Ludzie, wyjdźcie wieczorem na balkon i pogapcie się w gwiazdy. Weźcie w ręce kilka pomidorów i pożonglujcie nimi dla zabawy. Zbluzgajcie z radością nocną szafkę, w którą przywalicie w nocy małym palcem od nogi w drodze do toalety. Nie wszystkim jest to dane, ale uwierzcie mi, każdy chciałby tego doświadczyć…

Dzięki za uwagę.

PS.

Ukłony dla wszystkich, którzy zechcieli przeczytać mój pierwszy wpis – dziękuję za ciepłe przyjęcie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *